Press "Enter" to skip to content

Czy adoptować psa ze schroniska?

piesPies to nie maskotka do zabawy ani kaprys dziecka pamiętaj o tym! Jego posiadanie wiąże się z ogromną odpowiedzialnością i poświęceniem czasu i pieniędzy na jego utrzymanie, ewentualne leczenie i profilaktykę, są to podstawowe wymogi, które musimy spełniać do końca życia naszego czworonożnego członka rodziny. Pamiętaj o tym, że pies ze schroniska, lub znaleziony będzie niestety z „przeszłością no bo w końcu jego właściciel, któremu oddał się bezgranicznie z jakiegoś nieznanego mu powodu wyrzucił go po latach życia nie wiadomo, ile czasu musiał także się błąkać, zanim został złapany lub przygarnięty przez nowego właściciela, któremu na początku nie ufa bo jak by nie było jest dla niego obcy, tak samo przecież ma się sprawa w przypadku ludzi, działają w nas instynktownie te same mechanizmy obronne, więc nie ma się co dziwić, że pies nie będzie początkowo reagował z wielkim entuzjazmem.

Zanim zdecydujesz się na adopcję proszę cię zastanów się nie podejmuj decyzji pod wpływem impulsu, twoje rozczarowanie podyktowane z reguły poddaniem się może pociągnąć wiele konsekwencji, w sumie dałeś psu szansę na nowe życie, ale pies okazał się przypadkiem nieco trudniejszym niż myślałeś i dochodzisz do wniosku, że już go nie chcesz, tym samym skazujesz psa na jeszcze większą traumę i potęgujesz jego brak ufności do człowieka i minimalizujesz jego szansę na kochający normalny dom. W moim przypadku za każdym razem decydowała wrodzona spontaniczność, kocham zwierzęta, jestem wrażliwa na ich cierpienie i krzywdę, więc decyzja o adopcji nie była trudna, nie żałuję choć szczerze przyznam, że początki były bardzo trudne, w sumie przygarnęliśmy trzy psy ( jeden samiec i dwie suczki) oczywiście nie od razu, uwierzcie, każdy z nich ma swój niepowtarzalny charakter. Jedna z suczek okazała się nie trafionym prezentem od narzeczonego, właścicielka chciała ją po prostu wyrzucić bo, sika w domu itp. no a teraz my ją mamy, już siedem lat i nie sika, bo po prostu ją tego nauczyliśmy, wstając nawet o pierwszej w nocy, biorąc sunię na ręce i po schodach do ogródka, by zrozumiała o co chodzi, tak przez prawie dwa miesiące. Dziś jest to pies bardzo mądry, z charakterem, rozpoznaje emocje, zadziwia mnie w najmniej oczekiwanych momentach.

Kolejna suczka, Luna jest jak tornado, maleńka ale strasznie zadziorna, gdy zabraliśmy ją dwa lata temu z środka ruchliwej drogi była w pół żywa, zarobaczona, wychudzona, płakałam bo się bałam, że zaraz umrze, od razu wizyta u weterynarza, kroplówka i powoli zaczęła stawać na nogi, powoli z dnia na dzień było coraz lepiej. Jak się okazało był to początek drogi z przeszkodami, pies był tak wyniszczony psychicznie i fizycznie, że zjadał własne odchody, wszystko dewastowała by tylko dostać się do jakiegokolwiek jedzenia, nie potrafiłam uwierzyć, w ogrom zniszczeń jakich dokonał człowiek w życiu tego psa, jednocześnie uczyłam się, załamywałam się każdego dnia sprzątając, i wyrzucając kolejne dywany. Luna nie potrafiła niczego, czystości, posłuszeństwa, reagowania, nie umiała się bawić, nie akceptowała innych psów, ciągle wyła, piszczała a do tego okazało się że choruje przewlekle na choroby układu pokarmowego i musi mieć dietę, niezliczone ilości leków, badania, i ma psie ADHD. Był moment zwątpienia, dałam ogłoszenie, pomyślałam nie ogarnę tego, nie udźwigniemy tego, to jest za dużo!
Tak szybko jak dałam ogłoszenie, to je usunęłam. Nieaktualne!
Myślę… tak być nie może, co ja w ogóle robię?! nie poddamy się, przecież do cholery kocham tego psa!
Zmieniłam podejście! Od teraz, ja jestem w domu psem numer jeden – to po pierwsze! Po drugie wiedza, książki, artykuły itd. dni mijały a my dostrzegaliśmy postępy Luny, które wzruszały do łez, obserwując drugiego psa, reagując na nasze zachęty, nauczyła się bawić, cieszyć życiem, nie brudzi w domu, potrafi bez wycia być sama w kojcu przez kilka godzin, już się nie obawiam, że sama sobie coś zrobi, będzie chciał uciec, bo ona wie, że ma dom w którym czuje się bezpiecznie, czuje się kochana, a ja nawiązałam z nią ogromną więź. Dla nas to było wyzwanie nie łatwe, ale wszystkie te sytuacje i doświadczenia nauczyły nas o sobie samych bardzo wiele. Nie ma sytuacji bez wyjścia i wiem, że jakbym jeszcze raz miała to zrobić, bez wahania zrobiłam bym to jeszcze raz, bo tak bezinteresowna miłość jest warta każdego poświęcenia. Pisząc ten tekst Teguila śpi na łóżku ( norma) a Luna obok 🙂
Podsumowując czy przygarnąć lub adoptować psa ze schroniska odpowiem tak! Ale miej na uwadze:
– pies porzucony będzie miał, przykre doświadczenia, które zapewne będą miały odzwierciedlenie w jego zachowaniu,
– jeżeli decydujesz się na taki krok, rób to z potrzeby serca, bez wpływu osób trzecich, bo możesz wyrządzić więcej złego niż dobrego sobie a przede wszystkim żywej odczuwającej ból nie tylko fizyczny istocie,
– szczeniaki mogą cierpieć na tzw. chorobę sierocą, czyli zbyt szybkie odstawienie od matki, wiążę się to z ciągłym płaczem szczeniaka, piskiem, sikaniem itp.,
– pies brudzi, sika, robi kupę, wymiotuje czasem coś zniszczy, to od ciebie zleży, i twojego podejścia jak szybko nauczysz go akceptowalnych zachowań,
– czas jest tutaj najważniejszym wyznacznikiem i twoje zaangażowanie w jego resocjalizację. Miej na uwadze, że cały proces będzie długi w zależności od twojego podejścia i charakteru psa,
– dokształcaj się, szukaj informacji, bądź świadomym właścicielem,
– pies może, ale nie musi być chory, weź to pod uwagę zanim go adoptujesz, twoją powinnością jest zadbać by był w jak najlepszej kondycji,
– pies potrzebuje ruchu, bez tego staje się apatyczny, albo nerwowy lub pobudzony,
– pies nie lubi się nudzić, podczas twojej nieobecności musi mieć co robić by np. nie obżerał twojego łóżka, zostaw mu zabawkę, maskotkę, michę wody karmę do jedzenia, u mnie dobrze sprawdza się włączona muzyka i dostęp do okna by mogły patrzeć na świat.
– angażuj psa w różne czynności, stawiaj mu wyzwania, rozmawiaj z nim, ucz się cierpliwości, pamiętaj pies odczytuje twoje emocje,
– pies e schroniska okaże tobie niewyobrażalną wdzięczność, oddanie, ogromne przywiązanie oraz radość!
Niesamowite uczucie przekraczania granic, wzajemnego zrozumienia, oddania, wzajemnej walki i starań, zarówno ze strony człowieka jak i psa o przetrwanie, o szansę, o stanie się kimś więcej niż tylko oddychającą materią. Świadczmy sobą, że możemy i chcemy być lepsi, bo nie wiadomo kiedy na naszej drodze pojawi się wyzwanie i będzie dane nam podjąć się próby, bądźmy zawsze świadomi i otwórzmy bezinteresowne serca wobec każdej istoty.